Rośliny powstałe dzięki nowym technikom genomowym (NGT) mają szansę zrewolucjonizować europejskie rolnictwo. Dzięki nim rolnicy mogą liczyć na wyższe plony, większą odporność upraw i niższe zużycie środków ochrony roślin. O tym, jak wielki potencjał kryje się w tej technologii i jakich zmian potrzebują przepisy, debatowano 14 stycznia w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Polska zabiera głos w sprawie unijnych regulacji
W wydarzeniu, zorganizowanym przez Federację Branżowych Związków Producentów Rolnych, wzięli udział specjaliści z dziedziny prawa, bezpieczeństwa żywności i hodowli. Obecni byli także reprezentanci Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, w tym główny inspektor Magdalena Makowska. Podczas debaty podkreślono, że Polska odegrała kluczową rolę w wypracowaniu kompromisu legislacyjnego na szczeblu UE. Prace nad nowym rozporządzeniem NGT nabierają tempa, a kierunek zmian wydaje się coraz bardziej klarowny.
Czym NGT różnią się od GMO?
Choć skrót NGT może budzić skojarzenia z modyfikacjami genetycznymi, specjaliści wyraźnie oddzielają tę technologię od klasycznego GMO. Podczas debaty wyjaśniano, że NGT pozwalają na precyzyjne modyfikacje roślin w sposób bardziej zbliżony do naturalnych procesów — bez konieczności wprowadzania obcych genów. To fundamentalna różnica, która wymaga dostosowania przepisów, a nie ich prostego kopiowania z regulacji GMO.
Potrzebne przepisy, by wykorzystać potencjał
NGT to nie tylko narzędzie dla naukowców, ale konkretna szansa dla rolników. Eksperci zgodnie ocenili, że kluczem do skutecznego wdrożenia technologii jest stworzenie przejrzystych regulacji prawnych, które umożliwią jej bezpieczne i opłacalne stosowanie. Stawką jest konkurencyjność europejskiego rolnictwa — zwłaszcza w kontekście zmian klimatycznych i globalnych wyzwań produkcyjnych.